Ksiądz Arcybiskup Zygmunt Kamiński - żegnamy Cię Dobry Pasterzu!

  • dołączonych zdjęć


W sobotę, pierwszego maja br. umarł Ksiądz Arcybiskup Zygmunt Kamiński. Przez 11 lat był związany z naszą zachodniopomorską ziemią.

Miałem okazję (ogromny dar) poznać go blisko i dlatego czuję, że moim obowiązkiem jest napisać o nim. Poznałem Księdza Arcybiskupa zimnego poranka, 9 stycznia 2002 r. Jego Ekscelencja odprawiał Mszę Świętą w Kościele pw. Św. Rodziny. Po odprawionej Eucharystii zatrzymał się na dziedzińcu, by porozmawiać z wiernymi. Wtedy ja też podszedłem do Niego, powitałem i zapytałem, czy możemy się spotkać. Powiedział, że teraz jest bardzo zajęty ze względu na różne spotkania kolędowe i inne obowiązki, lecz jeśli jest to ważne, znajdzie dla mnie czas. Powiedziałem: „Księże Arcybiskupie, sytuacja w Stoczni jest fatalna, lecz można ją rozwiązać.” Na co on odpowiedział: „To jest ważna kwestia, czy może Pan przyjść do mnie jutro o 9:00 ?” Tak się zaczęła nasza 8-letnia relacja. Przez ten okres mogłem podziwiać z bliska wielkie bogactwo duchowe i ludzkie tego bożego człowieka. Ostatnio słyszę, że jego najważniejsze dzieła to utworzenie Wydziału Teologicznego na Uniwersytecie Szczecińskim i tym podobne. Chociaż Wydział Teologiczny to wielkie osiągnięcie, moim zdaniem zajmował się on innymi wielkimi sprawami w tym okresie. Pozwolę sobie przytoczyć niektóre z nich.

Wielki szacunek dla człowieka

Zachodniopomorskie to młody region Polski, gdzie mieszkańcy pochodzą z różnych stron kraju i świata. Charakteryzujemy się dynamicznością i energią, lecz jednocześnie jesteśmy nieufni, zazdrośni i kłótliwi. Im wyższe stanowisko sprawujemy, tym bardziej (zazwyczaj, nie zawsze) zamykamy się na innych. Brakuje nam umiejętności cieszenia się z sukcesów innych. Nie widzimy, że to są również nasze (regionalne, wspólne) sukcesy. Zdolni jesteśmy do określania wad (czasami wyimaginowanych) innych, a trudno nam podziwiać cudze zalety i sukcesy. Na dodatek, określając wady czy błędy innych, dzielimy się spostrzeżeniami ze wszystkim, prócz samego zainteresowanego. Gdy uda nam się znaleźć w innym człowieku zalety i sukcesy, zazwyczaj trzymamy tę wiedzę dla siebie. Krótko mówiąc, brakuje nam poczucia wspólnoty.

Śp. Ksiądz Arcybiskup Kamiński rozumiał to doskonale. Przez te 11 lat widziałem jak o zaletach i osiągnięciach ludzi opowiadał publicznie. Natomiast, gdy zauważył jakąś wadę lub błąd u kogoś, najpierw się upewniał czy to prawda, a następnie starał się rozmawiać o tym, tylko z zainteresowanym, dając mu konkretne rady oraz zostawiając mu otwartą drogę do poprawy. Miał wiele takich rozmów. Kiedy ja się z nim spotykałem, często mówił tak: „Panie Albercie, muszę przygotować się na rozmowę z człowiekiem (nie mówił z kim), gdyż jest tam pewien problem. Modlę się w tej sprawie”. Jednocześnie w trakcie naszych spotkań mawiał: „Byłem na spotkaniu (w parafii, bądź z innymi ludźmi) i jestem podbudowany, tyle dobrego co oni robią, chwała Bogu”. W tym przypadku zazwyczaj opowiadał z kim się spotkał oraz co dobrego się dzieje.
Zawsze dotrzymywał danego słowa. Jeśli coś komuś obiecał, starał się robić wszystko, by wypełnić obietnicę. Kiedy się nie udało, albo pojawiały się trudności, natychmiast informował zainteresowanego.

Uduchowiony

Pasją Księdza Arcybiskupa była praca duszpasterska. Przykładał do tego dużą wagę. Starał się być jak najdokładniej przygotowanym do wygłoszenia kazania czy przemówienia. Modlił się długo w tej sprawie, rozważając z kim ma się spotkać i po co, lub do kogo ma głosić homilię.
Nierzadko późnym wieczorem wracał z wizytacji jakiegoś kościoła, bardzo zmęczony po kilku lub kilkunastu godzinach modlitw z wiernymi. Wtedy siostry sugerowały mu, by poszedł odpocząć. On im odpowiadał, że brakuje mu którejś części brewiarza (osobistej modlitwy), a jeśli chcą mu pomóc, niech towarzyszą mu przy tej modlitwie.
W ostatnim czasie swojego życia, ze względu na niedotlenienia mózgu, często nieświadomie mówił przez sen. I co opowiadał? Kazania! Przemawiał do kapłanów, do młodzieży, do parafian. Zgrabne, pełne treści kazania o miłości do Boga.
Ostatnimi czasy starałem się go odwiedzać około godziny 16:00, ponieważ o tej porze był zazwyczaj w lepszej kondycji. Od razu po przywitaniu się, zawsze z uśmiechem, mówił że niestety będziemy musieli mieć krótkie spotkanie, ponieważ on musi się przygotować do Mszy Świętej. Wtedy siostra Zofia bądź siostra Maria mówiły: „Ojcze, nie ma problemu, Msza Święta będzie za półtorej godziny.” „No, to dobrze”, odpowiadał. Kilka minut później powtarzał to zdanie.

Pokorny

Zawsze bardzo pouczał mnie fakt, że śp. Zygmunt Kamiński, będąc Arcybiskupem metropolitą szczecińsko-kamieńskim, nie czuł się kimś lepszym od innych i nie wywyższał się. Traktował swój „urząd” jako sprawę odpowiedzialności a nie przywilejów. Często mi powtarzał: „Jestem sługą Boga i innych, moją rolą jest tylko łączyć ludzi z Bogiem”. Rozmowy z Arcybiskupem były rozmowami „człowieka z człowiekiem”. Przy każdej decyzji konsultował sprawy z Bogiem na modlitwie oraz z odpowiednimi dla sprawy osobami. Opowiadał dowcipy, miał w głowie radość, ale także zmartwienia innych – czy to najbliższych współpracowników, czy kapłanów całego regionu. Po wizytacjach kościołów, zwłaszcza na wsiach, często mi mówił: „Jestem podbudowany gorliwością tamtych kapłanów, oni są prawdziwymi generałami na froncie walki”.

Bardzo zaangażowany w sprawy regionu

Dużo można by opowiadać o zaangażowaniu śp. Księdza Arcybiskupa Zygmunta w sprawy regionu. Nie będę opowiadać szczegółów, by unikać powiązań politycznych. To nie było jego celem. Ogólnie mówiąc, odbierał swoją funkcję jako namiestnik Chrystusa, czyli otwarty na każdego, kto starał się rozwijać dobro wspólne. Bardzo dużo osiągał, lecz mało kto o tym wie. Dlaczego? On działał na zasadzie osobistych rozmów i nie chciał tego upowszechniać. Bardzo ważną sprawą dla rozwoju regionu jest wspieranie dobrej komunikacji pomiędzy liderami (w szeroko pojętym zakresie) regionu a liderami Państwa. Wielokrotnie pomagał, by liderzy regionu z dziedziny biznesu, kultury, polityki, sportu, itp., mogli dotrzeć ze swoimi problemami do władz państwowych. Zawsze starał się odpowiadać na prośby o pomoc mieszkańców województwa.

Intelektualista

Ksiądz Arcybiskup Zygmunt Kamiński bardzo dużo czytał. Nie tylko czytał, ale rozważał i zapamiętywał. Studiował każdy dokument przychodzący z Watykanu. Lubił czytać Księdza Twardowskiego, Mickiewicza, Reymonta, Sienkiewicza i wielu innych polskich wybitnych pisarzy. Nierzadko cytował długie fragmenty ich dzieł. Jako prawnik i filozof, również dogłębnie poznał literaturę z tego zakresu. W naszych rozmowach, często cytował definicję pojęć po polsku i łacinie. Potrafił robić wspaniałą syntezę tekstów, znaleźć różne powiązania między zagadnieniami w sferze duchowej, społecznej, kulturalnej czy nawet ekonomicznej. Jednocześnie potrafił słuchać, a nawet prosić innych o zdanie.

Ksiądz Arcybiskup Kamiński w 1999 r. miał 66 lat. Wtedy, kiedy większość ludzi przygotowuje się na emeryturę, Jego Ekscelencja przyjął obowiązki kierowania Kościołem Katolickim na Pomorzu Zachodnim. Wiedział, że Jego zadaniem nie jest wprowadzenie mocnych zmian, lecz pracować nad fundamentów instytucji, którą ma trwać wieki: miłość, jedność, wyrozumiałość, tożsamość, przyjaźń.

Ksiądz Twardowski pisał: „Spieszmy się kochać ludzi, bo za szybko odchodzą”. Ksiądz Arcybiskup spokojnie i ciągle kochał ten region, a zwłaszcza jego mieszkańców.

Powyżej przedstawiłem to, co moim skromnym zdaniem było najważniejszymi osiągnięciami śp. Księdza Arcybiskupa Zygmunta Kamińskiego. Będzie nam go brakowało. Obyśmy mieli więcej takich liderów na tej Zachodniopomorskiej ziemi. Dopiero wtedy można będzie liczyć na upragniony rozwój społeczno-gospodarczy naszego regionu. Tymczasem, oddajmy hołd żegnając godnie człowieka, który stawiał sobie jako cel życiowy dobro mieszkańców naszego regionu.

Polecam przeczytać książkę pt. „Życie jest nam dane i zadane”, wywiad z Ks Abp Zygmuntem Kamińskim prowadzony przez Macieja Drzonka (dostępna w księgarniach przy Katedrze oraz przy Kościele Serca Jezusowego).

Prof. Alberto Lozano Platonoff
Przewodniczący Rady
Forum Gryf

Zachęcamy do wysyłania własnych wspomnień o Arcybiskupie Zygmuncie Kamińskim na adres biuro@forumgryf.pl, które następnie przekazane zostaną do Kurii.

Aktualności | 2010-05-03 | administrator